TAJLANDIA – czego nikt Ci nie powie

DATA OSTATNIEJ AKTUALIZACJI:

AZJABLOGTAJLANDIA

Dowiedz się, co cię czeka w Tajlandii. Nieoczywiste fakty, ciekawostki i spostrzeżenia. Twoje wyobrażenie o Tajlandii nie będzie już nigdy takie samo. Wszystko polane gorzko – słodkim sosem.

Jako, że miesiąc spędzony w Bangkoku czyni już ze mnie eksperta-odkrywcę Azji Południowo-Wschodniej, to podzielę się wszystkim co warto wiedzieć zanim się pojedzie w to polecane miejsce. Tekst dedykowany wszystkim Grażynom i Januszom świata! 😉

1. Możesz rzucać śmieci, gdzie chcesz

I tak nikt Ci nie zwróci uwagi, a policjant z pałką nie będzie za Tobą biegał. W końcu ktoś tych krzykaczy, że portret króla jest przekłamany, musi łapać. I tak tego nikt nie posprząta. I tak KAŻDY tak robi. No może jeszcze znajdzie się kawałek posprzątanego centrum, ale dwie uliczki to nie cały Bangkok, więc śmieci to jest coś wpisane w krajobraz tajski. Segregacja? Ekologia? W sumie to jest świetne miejsce na wakacje dla wszelkich przeciwników eko-oszołomów i innych wariactw. Plastic is fantastic, w plastic nawet pakowane są pojedyczne banany. A kto zabroni? Zresztą sam zobacz w moim filmie, ile w Tajlandii jest śmieci, a w tle rajskie wyspy.

2. Poznasz co to znaczy hałas

Jeżeli marzysz o spacerze po Bangkoku w europejskim stylu, czyli przechadzając się uliczkami z  mocno podniesioną głową wpatrzoną w zabytki, to muszę Cie zawieść. Większość Bangkoku jednak nie nadaje się na spacer. Jest notorycznie głośno i notorycznie tłoczno, notorycznie śmierdzi i notorycznie niebezpiecznie, bo skutery będą walczyły z Tobą o miejsce na chodniku. Trzeba mieć oczy dookoła głowy, patrzeć pod nogi, by nie wdepnąć w kogoś lub coś. Zamiast zabytków będą poplątane kable elektryczne, a zamiast spokoju strach o własne życie.

3. Powietrze w Krakowie wyda Ci się czyste

A żebyś się już więcej nie odważył narzekać na smog w Polsce! Maseczki były tu modne jeszcze przed koronawirusem, w końcu trzeba jakoś pokazać, że się dba o zdrowie! Boli gardło? Boisz się, że to rak płuc?- no weź przestań, to po prostu smog zmieszany z pyłem ulicznym.

4. Tu nie jest tanio !

“Gdzie mój obiad za 3 zł?!!!” – ja się pytam, “No gdzie?!“.  Życzą sobie 10 albo 12 zł, kurka wodna, trzeba było na Ukrainę jechać! Tajlandia to już nie jest tani raj, jakim go malują, no chyba że jesz wszystko w garkuchniach rozłożonych na ulicy na obrzeżasz. No to fakt, wtedy trochę taniej. Ale gdy chcesz usiąść jak na prawdziwego turystę przystało, napić się piwka, i zjeść w restauracji co do której nie obawiasz się, że wyjdziesz z biegunką, musisz się nastawić na ceny wyższe niż 3 zł, takie nawet polskie bym rzekła… To samo zresztą tyczy się noclegów, w teorii to wygląda pięknie: tanie mieszkanie z basenem na dachu i oszałamiającym widokiem na panoramę Bangkoku. Ale to że mieszkanie ma wymiar schowka na miotły już nikt nie wspomni (po prostu się napisze, że “przytulny”, a zdjęcie zrobi z efektem rybiego oka). Albo, że basen ma góra 1,5 m, cobyś się nie utopił i jest zamykany po 21 też przemilczą…

Niby mieszkania na Airbnb tanie, ale to co dostajesz w zamian już tanie nie jest. Mieszkania są mikroskopijne! Jest masa miejsc na świecie gdzie stosunek ceny do jakości jest o niebo lepszy. Kroją nawet za zmianę pościeli, gdzie normalnie miałam pościel na zmianę w mieszkaniu w cenie.

5. Śmierdzący kanał jest główną atrakcją miasta

No bo jak nie ma się żadnych atrakcji, oprócz paru świątyń z których każda kolejna to jest copy paste poprzedniej to trzeba naciągnąć turystów na coś innego. Zróbmy z Tajlandii Wenecję i voila! Mamy 800 batów za rejs 😉 Ale nie martwcie się, w Tajlandii jak na arabskim targu, można negocjować, udawać urażonego, odchodzić w teatralnym geście i uda się zbić cenę o 60%. Potem i tak okaże się, że przepłaciliście.

6. Love i sex pasuje do każdego miejsca

Kreatywność Tajów nie zna granic, szczególnie ta marketingowa. Widziałam już Love Steak, Porn Laundry, Titty Twister. Oni chyba naprawdę kochają seks! A niby taki skromny naród…

7. “Street food” to naprawę street food

No bo to tak wyglada jakby to wszystko wcześniej na ziemi leżało albo było z niej pozbierane. Dosypie się chilli i można udawać, że smak ziemi zniknął. Hm, na dobrą sprawę, to można udawać, że wszystkie smaki poza ostrym zniknęły. Trochę w tym upale coś się przykleiło do naczynia? Czyżby się garnek trochę nie domył? – nikt nie poczuje, gwarantuje. Oni tak brudzą miskę wlewając zupę do niej, że nawet się nie skapniesz, że miska niedomyta. Tajlandia dba o ostatnio modną odporność stadną.

8. Mimo to schudniesz

I to przebiegając szybko ulicę, żeby Cię nikt nie rozjechał. Do przeciskania się między stragany też trzeba być szczuplejszym. Z jednej strony street-food, z drugiej robale (ile to ma kalorii?), z trzeciej wyczyn by skoczyć do sklepu naprzeciwko. Co mi z 7 eleven otwartego całą dobę,  jak też całą dobę masa samochodów i skuterów stara się ustalić, kto pierwszy dojedzie do celu. Jak się cykasz przebiec przez pasy, co jakieś 2 km natrafisz na kładki nad ulicą. Ruch po schodach to też zdrowie 🙂

9. Wieżowce wydadzą Ci się najładniejszym dziełem architektury

No bo jak nie ma się żadnych atrakcji oprócz paru świątyń z których każda kolejna to jest copy paste poprzedniej, to i wieżowiec ładny. A szczególnie jak się dla bajeru wrzuci na dach basen z widokiem na inne wieżowce! Dobrze, że się ściemnia szybko , cyknie się zdjęcie “nocą”, bo wszelkie te baseny są zamknięte po 21. O drineczku na dachu zapomnij, bo zakaz picia, jedzenia, głośnego gadania… w ogóle zakaz chyba wszystkiego! No i popływać to po prawdzie, też się nie popływa bo te wszystkie baseny do 1,5 m robione, cobyście się nie potopili, ale na zdjęciu się uda, że popływać jednak można. Zdjęcia klękając! Jak już trafiłam na fajniejszą dzielnice, ze starymi odrestaurowanymi domami, to pilnował wejścia ochroniarz i nie pozwalał wejść. O zdjęciach już w ogóle nie było mowy!

10.Jesteś stary, nieatrakcyjny, czujesz się niekochany…

… a w dodatku masz wypchany portfel 20-złotówkami – Tajlandia to miejsce idealne dla Ciebie! Można odnieść wrażenie, że Tajki uwielbiają głównie starszych i otyłych panów. Po co więc chudnąć? Wynajmie się Taja co zrobi zakupy pod drzwi (pozdrawiam twórców aplikacji Grab Taxi), zabijający się o Ciebie taksówkarze zawiozą Cię wszędzie Stety, niestety Tajlandia słynie z seksturystyki. Starsi Panowie, młodsi panowie, wszyscy znajdą swoją Tajkę.

12. Tajlandia: Tutaj rozmiar naprawdę ma znaczenie

W Tajlandii jak w życiu, wielkość się liczy, szczególnie na drodze. Im większe auto, tym większa siła przebicia. Dosłownie. A żebyś tylko sobie po europejsku nie próbował wejść na pasy (haha jakie pasy?!), i tak się nikt nie zatrzyma. Wciskają pedał gazu jeszcze chętniej niż Polacy.

13. Ping pong to narodowy sport Tajów ( a raczej Tajek)

Będziesz namawiany, nakręcany do obejrzenia turnieju w jakieś melinie po 22. Ponoć młode Tajki wiodą prym w  tej dyscyplinie. Ostrzegam! Tego nie da się odzobaczyć!

A jak mimo wszystko dalej chcesz tam jechać, a być może zostać na dłużej, zapraszam do wpisu Tajlandia – jak tam zamieszkać? Wiele możliwości.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim ze znajomymi!

Podobne programy:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Fill out this field
Fill out this field
Proszę wprowadzić prawidłowy adres email.
You need to agree with the terms to proceed

Menu